Na wystawę w Nowym Jorku zabrałam obrazy malowane na papierze, oprawiłam je na miejscu i zaprezentowałam w galerii polonijnej gazety „Nowy Dziennik”. Po tej pierwszej podróży do Stanów przyszło mi na myśl, żeby zająć się tym, co w moim przekonaniu miało być dialogiem polsko-żydowskim i judaistyczno–chrześcijańskim. W tym duchu namalowałam serię obrazów, które miały być pierwszą częścią tak pojętej rozmowy. Zamierzałam pokazać nowojorskim Żydom, że my Polacy w Polsce jesteśmy chętni do nawiązania dialogu. Wtedy czułam się polską Żydówką odpowiedzialną za polski głos w tej relacji.




Wystawę obrazów z cyklu „Dziedzictwo” zorganizowałam najpierw w Muzeum we Wrocławiu a potem w siedzibie konsulatu RP w Nowym Jorku. Wynurza się i świeci, Gdzie jest twój sztetel Rebe?, Popołudniowa herbata w Europie, Popołudnie w Europie, Wrażliwość na znaki, Moduł, Wodnik zanurzony w znakach, Trwam w bezsilności, Ściana płaczu, Układanka z myślą o Ścianie Płaczu, Kilka sposobów na nadzieję, Nie zwlekajmy zasiadajmy - oto tytuły niektórych z prezentowanych w tej kolekcji obrazów. Są świadectwem moich ówczesnych refleksji i poszukiwań twórczych. 




Ta wystawa była częścią projektu pod hasłem „Wkład Żydów w dziedzictwo Rzeczypospolitej”, projektu zrealizowanego w Bibliotece im. Ossolińskich we Wrocławiu. Film autorstwa Elżbiety Sitek prezentowany w Ossolineum pokazałam następnie na wystawie w nowojorskim konsulacie RP.




  „Mira maluje samotność i wspólnotę, przeszłość i teraźniejszość” -napisała wtedy Małgorzata Baranowska w katalogu do tej wystawy. Zgadzam się z tym określeniem, ale samotność w zgłębianiu tradycji żydowskiej, w pielęgnowaniu tej tradycji w życiu codziennym w Polsce, nie jest dla mnie powodem do smutku.




 Widzę sens dzielenia się zdobywaną przeze mnie wiedzą o bogatej żydowskiej tradycji, gdy spotykam się z otwartością i ciekawością innych. Czas żywej intensywności tej tradycji i codziennego życia w zgodzie z nią przeminął. Istnieje jednak pamięć o szczególnym miejscu na świecie i głębokich korzeniach żydowskich tradycji. Mroczność moich refleksji z tamtych lat odbiła się w obrazach z cyklu „Dziedzictwo”.




  Następny cykl Dziedzictwo Radość Tory jest już bardziej promienny. W katalogu do wystawy z roku 2000 umieściłam autoportret z małą Torą, którą trzymam z radością, jakby to było małe dziecko. Te obrazy to twórczy zapis wrażeń ze spotkania i wspólnego świętowania z żydowską społecznością Jeruszalmi Bawli w Nowym Jorku i Jerozolimie.




 Jest to zreformowana społeczność żydowska,          w której każdy uczestnik tamtego spotkania mógł wziąć Torę do ręki i tańczyć z nią, co w społecznościach ortodoksyjnych jest przywilejem wyłącznie męskim.

  Wystawa Dziedzictwo Radość Tory prezentowana była z inicjatywy Muzeum Archidiecezjalnego na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu.





 Wernisażowi towarzyszyło spotkanie z naczelnym rabinem Polski, Michaelem Shudrichem. Możliwe, że dyskusja pod hasłem „100 pytań do rabina” była głównym powodem ogromnej frekwencji na tej wystawie. Moje obrazy nie są jednak wykładem na temat tradycji żydowskiej. Są natomiast wyrazem chęci nawiązywania dialogu i dzielenia się moimi własnymi odkryciami w zgłębianiu żydowskiej tradycji. I to jest dla mnie źródłem inspiracji oraz emocji wypełniających moje malarstwo.


  1. pl
  2. en