Pierwszą po studiach wystawę obrazów pokazałam w galerii Teatru Studenckiego Kalambur. Współpracowałam z tym teatrem w czasie studiów projektując scenografię do sztuk reżyserowanych przez Bogusława Litwińca i Włodzimierza Hermana. Była to świetna dla mnie szkoła, gdyż swoje projekty trzeba było realizować na scenie samemu, czasem przy pomocy kolegów. Na pierwszej wystawie zaprezentowałam obrazy malowane zaraz po zakończeniu studiów a więc niezależnie już od oceny profesorów, nie zadane przez nikogo, ale też przez nikogo
nieoczekiwane.

 

 

Dzisiaj widzę w tych obrazach odbicie czasów - szare wnętrza, brzydkie twarze , jak napisał o nich Andrzej Osęka w miesięczniku Polska z roku 1966. My młodzi, nawet nie mieliśmy wówczas świadomości o braku nadziei . Żyło się tym co jest,
jakoś pogodzeni z tym, że nie mamy szansy na zmianę. Jednak szukaliśmy szczelin dla swojego świata.

 

 

Malowanie dawało pozór swobodnego fruwania w swojej własnej niszy. Mój ojczym uważał, że maluję sny a ja malowałam tę tęsknotę. Portret rodziców ( własność Muzeum Narodowego we Wrocławiu) był taką opowieścią o ówczesnej teraźniejszości. Kuchnia – portret mojej mamy w nostalgicznym wnętrzu. Koń w oknie , martwy ptak to autoportret ze wspomnieniem strachu dzieciństwa i zachwyt Rembrandtem. Tak zapisałam tamten swój stan ducha. Z tymi pierwszymi obrazami łączy się też cykl z lat
70- tych pt.

 

 

 

Album Rodzinny. Formaty tamtych obrazów nie były mniejsze niż 100x120 cm. Tych obrazów niewiele zostało, rozeszły się gdzieś w świat. Nie były fotografowane i z czasem rozproszyły się przechodząc do nieznanych mi adresów.

  1. pl
  2. en